Dużo tego. Fejsy, blogi, Lubimy Czytać, Google+, Feverr. Wygląda na to, że powinienem się sklonować. Zapomniałem o konieczności stworzenia konta na twitterze dla Czytelników anglojęzycznych. A kiedy mam pisać? Trzeba w końcu wypuścić Niedopowiedziane, skończyć pracę z tłumaczeniem Szarego i jeszcze dodatkowo pisać Isztar (sama się nie napisze).
Nie wiem. Usiądę i będę płakał.
Możliwe, że do części z Was będę się w najbliższym czasie odzywał rzadziej, co nie znaczy, że Was mniej lubię. Możliwe, że przez chwilę będzie mniej wpisów. Ale bądźcie ze mną, zaglądajcie, dawajcie opinie, plusy, lajki, cokolwiek. Dawajcie znak życia. Może dzięki Wam nie stracę do końca wiary w człowieka, w jego ukryte dobro, w altruizm.
A oto dziwny link do mojego "fejsa". Dziękuję, że jesteście!
Kliknij tutaj (jeśli nie masz nic lepszego do roboty)
wtorek, 22 sierpnia 2017
piątek, 18 sierpnia 2017
The Grey Magus

Szary Mag w wersji angielskiej wypełnia się słowami. Tłumaczka jest (zdaniem korekty z USA) rewelacyjna. No to jeszcze tylko wydać parę złotych i (gdy obeschną łzy po rozstaniu z pieniędzmi) czekać niecierpliwie na zestawienia sprzedaży. Mogą być nawet zera, byle jakaś cyfra była z przodu.
Okładeczka jak widać.
środa, 16 sierpnia 2017
Zbiór opowiadań
Drodzy moi Czytelnicy (o ile ktoś to w ogóle czyta).

Zajmuję się wieloma rzeczami naraz. Jestem zajęty tłumaczeniem Szarego na język mi obcy, wieczory spędzam z sumeryjską boginią miłości, a tutaj zaległości mi się porobiły! Trzeba w końcu wydać zbiór opowiadań SF.
Gdyby ktoś z blogerów lub blogerek (albo blogiń) miał ochotę na przedpremierowe czytanie Niedopowiedzianych, to proszę o kontakt. Z przyjemnością wyślę e-booka i wystawię się na razy krytyki.
Zbiorek jest (chyba?) lepszy od Vorteksu, obszerniejszy i lepiej dopracowany. I z pewnością mniej ocenzurowany. Raczej dla Czytelników pełnoletnich.
Znajdziecie w nim też kawałek powieści Isztar, książki nad którą obecnie pracuję.
Mam nadzieję, że ktoś będzie chciał to przeczytać...

Zajmuję się wieloma rzeczami naraz. Jestem zajęty tłumaczeniem Szarego na język mi obcy, wieczory spędzam z sumeryjską boginią miłości, a tutaj zaległości mi się porobiły! Trzeba w końcu wydać zbiór opowiadań SF.
Gdyby ktoś z blogerów lub blogerek (albo blogiń) miał ochotę na przedpremierowe czytanie Niedopowiedzianych, to proszę o kontakt. Z przyjemnością wyślę e-booka i wystawię się na razy krytyki.
Zbiorek jest (chyba?) lepszy od Vorteksu, obszerniejszy i lepiej dopracowany. I z pewnością mniej ocenzurowany. Raczej dla Czytelników pełnoletnich.
Znajdziecie w nim też kawałek powieści Isztar, książki nad którą obecnie pracuję.
Mam nadzieję, że ktoś będzie chciał to przeczytać...
środa, 9 sierpnia 2017
Jak wydać książkę, część 8
Ci z Was, którzy po przeczytaniu mojego cyklu porad o tym jak wydać książkę nie skoczyli głową w dół z wieżowca ani nie podcięli sobie żył i jeszcze to czytają, może chcieliby wiedzieć coś więcej. Możliwe, że coś wiem, ale zanim powiem, to napiszę coś innego.
Jedna pani pisarka, gdy, będąc na początku wydawniczej drogi, zwróciłem się do niej z prośbą o jakieś rady, napisała do mnie napuszony list. Zasugerowała, żeby zająć się czymś innym, np. stolarstwem i dać sobie spokój z pisaniem. A zwłaszcza z pisaniem maili do niej. Tak też zrobiłem - to znaczy nie zająłem się stolarstwem, ale więcej do niej nie napisałem. Owa pani wydawała (i dalej wydaje) w dużym i znanym wydawnictwie, co jak podkreślała wielokrotnie, stawia ją ponad byle aspirującym grafomanem (czyli mną).
Co takiego daje duże wydawnictwo? Kompletnie nic - o ile nie jesteście zaprzyjaźnieni z kim trzeba. I tak Was nie będą promować. Ponadto niektóre z wydawnictw niechętnie (lub wcale) rozliczają się z autorami. Znam takich, co otrzymali za swoją książkę... zero złotych. Ale ci i tak mogą się uważać za szczęśliwców, bo chociaż ich powieść ukazała się na półkach księgarskich. Znam też takich, co podpisali umowę, zrzekli się praw autorskich i wydawnictwo nie wydrukowało im ani jednej sztuki. To dopiero czarna rozpacz, bo nie mając praw autorskich nie mogą pójść do konkurencji. W ogóle nic nie mogą zrobić. Ale o tym (zdaje się) już wspominałem.
Cóż mogę odpowiedzieć owej pani pisarce? Nie zająłem się stolarstwem ani wulkanizacją opon wyłącznie z tego powodu, że to dla mnie zbyt trudne. Skupiłem się na pisaniu, bo na tym przecież w ogóle nie trzeba się znać. Wystarczy mieć sprawne palce.
Po kilku latach osiągnąłem tyle, że mam mniej więcej czterokrotnie więcej Czytelników niż ona. Ale to oczywiście zupełny przypadek.
Jeśli ktoś z Was chciałby pomocy w przetarciu szlaków pisarskich, to chętnie pomogę. I robię to wyłącznie dlatego, żebyście nie mieli kiedyś cztery razy więcej Czytelników niż ja.
Znajdziecie mnie na LC albo zostawcie komentarz na blogu. Odezwę się.
| Jeśli wybraliście karierę pisarza, droga będzie długa i wyboista |
Jedna pani pisarka, gdy, będąc na początku wydawniczej drogi, zwróciłem się do niej z prośbą o jakieś rady, napisała do mnie napuszony list. Zasugerowała, żeby zająć się czymś innym, np. stolarstwem i dać sobie spokój z pisaniem. A zwłaszcza z pisaniem maili do niej. Tak też zrobiłem - to znaczy nie zająłem się stolarstwem, ale więcej do niej nie napisałem. Owa pani wydawała (i dalej wydaje) w dużym i znanym wydawnictwie, co jak podkreślała wielokrotnie, stawia ją ponad byle aspirującym grafomanem (czyli mną).
Co takiego daje duże wydawnictwo? Kompletnie nic - o ile nie jesteście zaprzyjaźnieni z kim trzeba. I tak Was nie będą promować. Ponadto niektóre z wydawnictw niechętnie (lub wcale) rozliczają się z autorami. Znam takich, co otrzymali za swoją książkę... zero złotych. Ale ci i tak mogą się uważać za szczęśliwców, bo chociaż ich powieść ukazała się na półkach księgarskich. Znam też takich, co podpisali umowę, zrzekli się praw autorskich i wydawnictwo nie wydrukowało im ani jednej sztuki. To dopiero czarna rozpacz, bo nie mając praw autorskich nie mogą pójść do konkurencji. W ogóle nic nie mogą zrobić. Ale o tym (zdaje się) już wspominałem.
Cóż mogę odpowiedzieć owej pani pisarce? Nie zająłem się stolarstwem ani wulkanizacją opon wyłącznie z tego powodu, że to dla mnie zbyt trudne. Skupiłem się na pisaniu, bo na tym przecież w ogóle nie trzeba się znać. Wystarczy mieć sprawne palce.
Po kilku latach osiągnąłem tyle, że mam mniej więcej czterokrotnie więcej Czytelników niż ona. Ale to oczywiście zupełny przypadek.
Jeśli ktoś z Was chciałby pomocy w przetarciu szlaków pisarskich, to chętnie pomogę. I robię to wyłącznie dlatego, żebyście nie mieli kiedyś cztery razy więcej Czytelników niż ja.
Znajdziecie mnie na LC albo zostawcie komentarz na blogu. Odezwę się.
wtorek, 8 sierpnia 2017
Wiem, ale nie powiem!
Codziennie (może przez przesady) dowiaduję się nowych rzeczy odnośnie istnienia w sieci. Pozycjonowanie, słowa kluczowe i inne dziwne pojęcia dalej są dla mnie dziwne, ale wiem więcej niż wczoraj i pewnie mniej niż jutro. Poznałem kolejne nowe narzędzia. Może dzięki temu kolejne dwie osoby wejdą przez pomyłkę na moją stronę? Kto wie? Jeśli będę miał dużo szczęścia, to nawet trzy!
Oczywiście mogę wpuścić roboty i nawet wiem jak to zrobić. Licznik dobije mi do pół miliona w krótkim czasie. Tylko po co?
Tak naprawdę zależy mi wyłącznie na Tobie. Tak, tak do Pani mówię! Weszłaś tu specjalnie dla mnie i niniejszym składam Ci hołd dziękczynny. :) Odwiedzaj mnie częściej.
Do przeczytania!
PS. Jeśli jesteś mężczyzną, to też Cię lubię. Jednak w tym przypadku nie przysyłaj mi nagich fotek ani nie składaj żadnych propozycji. :)
Oczywiście mogę wpuścić roboty i nawet wiem jak to zrobić. Licznik dobije mi do pół miliona w krótkim czasie. Tylko po co?
Tak naprawdę zależy mi wyłącznie na Tobie. Tak, tak do Pani mówię! Weszłaś tu specjalnie dla mnie i niniejszym składam Ci hołd dziękczynny. :) Odwiedzaj mnie częściej.
Do przeczytania!
PS. Jeśli jesteś mężczyzną, to też Cię lubię. Jednak w tym przypadku nie przysyłaj mi nagich fotek ani nie składaj żadnych propozycji. :)
poniedziałek, 7 sierpnia 2017
Piknik poetycki
"I ja tam byłem, miód i wino piłem..."
Było "piknie" piknikowo, poeci pisali wiersze, było ognisko. Były mądre i śliczne dziewczyny oraz utalentowani panowie (na temat ich urody się nie wypowiem, bo się nie znam).
Było "piknie" piknikowo, poeci pisali wiersze, było ognisko. Były mądre i śliczne dziewczyny oraz utalentowani panowie (na temat ich urody się nie wypowiem, bo się nie znam).
Poezja... Jak ja jej nie rozumiem!
Byłoby jeszcze milej, gdyby w drodze na piknik nie wyskoczyła na mnie z krzaków pewna ładna pani. I wcale nie chodziło jej o złożenie hołdu sumeryjskim bogom. Po wszystkim jeszcze musiałem jej zapłacić. Właściwie początek i koniec się zgadza. Tylko środek był trochę inny. Znacznie mniej przyjemny. Owej pani nie pozdrawiam i mam nadzieję, że już jej nie będę oglądał.
wtorek, 1 sierpnia 2017
Isztar 2
Jestem kedeshah(*1), jestem entu(*2). Mam na imię Nanaja, choć
wcześniej nosiłam inne imiona. Wtedy, gdy bogini Isztar posiadła moje ciało i
korzystała z niego dla własnej przyjemności. Teraz mam na imię Nanaja, a bogini
korzysta z innego, młodszego ciała. Mój los został już dawno wykuty w
tablicach, które trzyma w rękach Beleturi. Dołączyłam do Araszkigal, która mnie
nienawidzi z całego serca. Stare kobiety przyprowadziły mnie w zaświaty i teraz
czekam na wezwanie Irkalli. Nikt nie jest w stanie mi pomóc. Zapisuję te słowa dla kogoś, kto być
może je odnajdzie, żeby poznał kobietę, którą nazywali Nanaja, która kiedyś
czuła, kochała, smuciła się albo śmiała. Kobietę, której ciałem posługiwała się
bogini Innana. Kobietę, która pokochała boga.
Tego dnia miałam oddać się
kilku mężczyznom, którzy przybyli po błogosławieństwo, ale wymówiłam się bólem
głowy. Zastąpiły mnie młodsze kapłanki. Nie chciałam, żeby dotykał mnie ktoś
inny. Nie tego dnia, gdy on na mnie spojrzał. Nie wtedy.
Nie usiadłam z nim do stołu. Choć
bogini wezwała wszystkie kapłanki, tylko ja miałabym odwagę to zrobić. Jednak
nie poszłam, nie chciałam patrzeć mu w oczy, bo wiedziałam, że on weźmie moją
duszę. Musiałam walczyć z tym, co zrodziło się w moim brzuchu tuż nad łonem.
Dlatego nie poszłam. Długo się modliłam, aż do późnej nocy. I kładąc się spać
miałam nadzieję, że modlitwy przyniosły skutek. Modliłam się do Enkiego, boga
mądrości. Rozsądek zwycięży miłość. Enki pokona Isztar. Tak wtedy myślałam.
Gdybym mogła wiedzieć…
Fragment książki "Isztar"
(*1) święta prostytutka
(*2) arcykapłanka bogini Isztar
Subskrybuj:
Posty (Atom)
OPOWIADANIE
Opowiadanie napisane na zlecenie. O sercu. Ale jak zwykle podszedłem do tematu po swojemu i przewrotnie. Zapraszam do lektury.
